KS Switez Wiazow


Historia KS „ Świteź"

Dzisiaj trudno odtworzyć w detalach historię klubu, szczególnie tę z pierwszych lat powojennych. Oficjalnie przyjmuje się, że Klub przyjął nazwę "Świteź" w roku 1949. wcześniej klub nosił nazwy: OM TUR (organizacja Młodzieżowa Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych), Spójnia i Sparta. Nazwy te miały swoje polityczne uzasadnienie, władza od początku patrzyła wszystkim na ręce. Nie zachowały się żadne dokumenty z tego okresu, chociaż takowa dokumentacja swego czasu istniała. Natomiast wiadomo, że założycielem i pierwszym prezesem Klubu był Leopold Benroth., który przybył ze Lwowa. Świadczy o tym fotografia drużyny występującej pod nazwą OM TUR z roku 1948, gdzie obok niej stoi Leopold Benroth wymieniony na opisie zdjęcia jako prezes. Przybył on do wiązowa w sierpniu 1945 r. i od razu włączył się w organizowanie piłkarskiej drużyny.

Nazwa „Świteź „również pochodzi ze Lwowa, gdyż istniał tam mały klub piłkarski o takiej nazwie. Leopold Benroth „zapożyczył nazwę ze swego rodzinnego miasta, powodowany niewątpliwie względami sentymentalnymi, jak i dając młodzieży patrona z patriotyczną przeszłością, w jednym z opracowań o Orlętach Lwowskich jest wymieniony udział młodzieży z klubu „Świteź" Lwów w obronie swego miasta w 1939 r. Nie bez znaczenia był również fakt, że zasiedlający gminę Wiązów repatrianci pochodzi z Kresów, w tym z okolic Lwowa.

 

Sportowa droga

Zespół zaczynał swój start w rozgrywkach od klasy C (była jeszcze kl. D). Prezes Benroth z początkiem lat pięćdziesiątych ściągnął z Brzegu swego krajana, byłego zawodnika Pogoni Lwów, trenera Dojczmana, który został szkoleniowcem wiązowskiej drużyny. To on wprowadził wiązowian w roku 1957 po raz pierwszy do klasy B. Potem była „huśtawka" - kl C. - kl. B. i znowu k. C.

Przełomem był rok 1971, kiedy szefem klubu został Michał Kołodnicki. Organizacyjnie uporządkował on sprawy klubu po swym poprzedniku Julianie Różyckim, który w pewnym momencie zawiesił jego działalność. Tylko zdecydowane działanie niektórych piłkarzy na czele z Józefem Bełtaczem nie doprowadziło do jego całkowitego rozwiązania. Do zespołu grającego w kl. c powrócili piłkarze, którzy kontynuowali kariery sportowe w Orle Kalinowa. Paradoksalne, że właśnie z tym zespołem Świteź stoczyła decydujący (trzeci) pojedynek w 1973 r. o awans do klasy B wygrany przez Wiązowian 3:0 (bramki Mieczysława wilka) na neutralnym boisku w Oleśnicy Małej. Następca Kołodnickiego, od którego prezesury zaczął się w marsz w górę zespołu seniorów, Edmund Dziekan, zgodnie z obietnicą spalił na wiązowskim rynku swój kapelusz. W sezonie "1978/79 Świteź wywalczyła swój pierwszy awans do klasy A, by za trzy sezony zagościć w klasie okręgowej. Trenerem w obu przypadkach był świetny szkoleniowiec z Oławy Ryszard Ciemniewski, który sam był doskonałym zawodnikiem. Jednak w drugim sezonie drużyna z różnych przyczyn została wycofana z rozgrywek i ponownie grała w kl. A. Na początku roku 2000 klub przejęli działacze z Wrocławia, którzy zapowiadali dużą i dobrą piłkę w Wiązowie. Skończyło się na obietnicach i po dwóch latach „wrocławianie" spasowali.

Do kierowania klubem powrócili rodzimi działacze i w sezonie 2007/08 Świteź ponownie rozpoczęła rozgrywki w klasie okręgowej. Sezon 2009/ 10 był trzecim, w którym wiązowianie występowali w tej klasie rozgrywek. Niestety, po spadku sezon 2010/11 rozpoczęli w klasie A. W sezonie 2008/09 awans do klasy okręgowej wywalczyła również drużyna juniorów starszych, ale z uwagi na niepełny skład zadecydowano o niezgłaszaniu jej do rozgrywek w wyższej klasie, stawiając na zespół juniorów młodszych.

 

Praca pozasportowa

Ważną sprawą w klubie w niektórych latach była działalność wychowawcza. Działacze dopytywali się w szkole o wyniki w nauce. Jej poziom miał też wpływ na występy na boisku. „Podpadnięty" uczeń najpierw musiał „podciągnąć „ się z ocenami, by móc zagrać w meczu. Liczne spotkania integracyjne, organizacja w czasie przerw meczowych zabaw i konkursów dla dzieci przyciągały na stadion całe rodziny (lata 70/80). Niezapomnianą przez wielu mieszkańców miasta i gminy była organizacja wielkiej imprezy z okazji XXX-lecia klubu na przełomie czerwca i lipca 1979 r. Przebiły ją dopiero obchody Święta Wiązowa. W ostatniej dekadzie zorganizowano trzy spotkania z okazji Dnia Piłkarza (10 września - dzień zdobycia złotego medalu olimpijskiego w Monachium - rok 1972), w których uczestniczyli również byli i obecni piłkarze i działacze.

 

Gospodarze i baza klubu

Opiekę Nad sprzętem zawodników i przygotowaniem boiska do gry sprawowali gospodarze klubu. Było ich wielu, ale kilku na trwałe wpisało się w historię klubu.

Pierwszymi byli: p. Ingram i Ksawery Lichota. Później rolę tę pełnił Władysław Jędrzejewski, który podobnie jak Franciszek Mikuszewski , z racji swego fachu naprawiali również obuwie zawodników. P. Franciszek był szczególnie lubianym gospodarzem, gdyż na zakończenia sezonu fundował drużynie ... pieczonego Barana. Potem gospodarzem był Edward Karaś. Przez długie lata majątkiem klubu zarządzał Henryk Góźdź. W późniejszych latach na dłużej zadomowił się w klubie Marek Wojtowicz, a od 2002 roku funkcję gospodarza pełni Paweł Bieniek.

Od początku istnienia klubu pomieszczenia na sprzęt stanowiły przypadkowe często zrujnowane, jak równie często zmieniane.

W pierwszych latach za szatnię służyły drewniane pawilony wybudowane jeszcze przed wojną na terenie basenu. Potem szatnie mieściły się w lokalu domu na rogu ul. 1 Maja i Placu Wolności, oficynie przy ul. Armii Ludowej 6, sprzęt był też przechowywany w pomieszczeniach ówczesnych gospodarzy: Edwarda Karasia i Franciszka Mikuszewskiego. Za szatnię służyło też pomieszczenie w sali b. kina. Następna tułaczka to lokal w budynku przy ul. 1 Maja (przy wejściu do piekarni).

Z końcem lat siedemdziesiątych klub przeniósł się do znośnego już pawilonu po b. księgarni. Salę podzielono na dwie części: szatnię i salkę zebrań i spotkań towarzyskich. Na wyposażeniu sportowej świetlicy był telewizor, przy którym zawodnicy wspólnie oglądali mecze i stawiali wyniki. Dla relaksu można było pograć w „piłkarzy ki", obok stanęła tablica informacyjna, w której już w poniedziałek rano można było przeczytać relacje z niedzielnego meczu redagowane przez Wiesława Mrówkę.

Zmorą często ubłoconych zawodników było umycie się po meczu, od pierwszych lat czynili to w ... pobliskiej Młynówce. Dopiero ówczesny prezes Mieczysław wilk sprowadził drewniane, zużyte barakowozy, zakupiono plastikowe miski i można już było umyć i przebrać pod dachem. Staraniem szefa Świtezi udało się wtedy zamontować kilka lamp oświetleniowych, urządzić mi ni-parking, utwardzić drogę dojazdową od strony ul. Biskupickiej. w latach dziewięćdziesiątych gmina zakupiła blaszane kontenery.

Przełom nastąpił w roku 1995, kiedy to za prezesury Piotra Proroka wybudowano szatnię. Wprawdzie ciasna, ale jest gdzie się umyć i przebrać. Wiosną ą 2006 r. wycięto rosnące wzdłuż zachodniej linii boiska stare, grożące niebezpieczeństwem, topole, a później dokonano modernizacji samego stadionu (poprawiono trybuny, boisko zostało odgrodzone od kibiców). W najbliższych latach ma być opracowywany projekt techniczny na zagospodarowanie terenów leżących przy drodze do stadionu (od ul. Daszyńskiego - na wysokości młyna do „basenu"). Mają tam powstać m.in. obiekty rekreacyjne, w tym kort tenisowy.